matka sześcioletniej Kylie i czteroletniego Aleksa,

z lękiem, że Mały Książę potrafi czytać w jego myślach. Mały Książę tymczasem beztrosko zdjął z szyi swój szalik,
Mały Książę pochylił się nad Różą i zamknął oczy.
znalazł choć jedną kartkę - dajcie mi szybko znać, abym mógł wszystkim dopowiedzieć dalszy ciąg tej niezwykłej
dostrzeże. Milcząca obecność Małego Księcia sprawiła, że po chwili Bankier zaczął się mylić:
planety...
Mały Książę przez chwilę milczał i pogrążony w rozmyślaniach rysował coś palcem na piasku. Później dodał:
- W Australii nawet słowem nie zająknąłeś się na ten temat. Celowo wprowadziłeś mnie w błąd.
- Moim zdaniem Henry ma w nosie uroczyste kolacje przy świecach - zaśmiała się.
- Każdy wiedział. Mojemu kuzynowi od urodzenia po¬zwalano na wszystko. Wyrósł na aroganckiego cymbała, któ¬ry z nikim i niczym się nie liczył. Uzależnił się od alkoholu,
Mark skrzywił się nieznacznie. Ingrid zdecydowanie za dużo sobie wyobrażała. Będzie musiał zrobić z tym po¬rządek.
- Chciałbyś, żeby on wrócił? - spytał Mały Książę.
łóżka, schowałam twarz w poduszkę i zaczęłam płakać jak nigdy przedtem. Wreszcie znalazła mnie tam Selma. Obmyła mi twarz chłodnym ręcznikiem i powiedziała, że teraz to ja jestem panią domu, a moja mama przygląda mi się z góry. Chyba nie chcę jej rozczarować, zachowując się w ten sposób? Przestałam płakać. - I stałaś się panią domu. Roześmiała się, potrząsając włosami. - Tę kwestię już chyba przedyskutowaliśmy. Nigdy nie byłam prawdziwą damą, nie nadawałam się do tej roli. Wtedy jednak znienawidziłam doktora Caroe za to, że nie potrafił uratować mamy i do dzisiejszego dnia nie zmieniłam swoich uczuć w stosunku do niego. - To zrozumiałe. - Czy twoja matka żyje? - Tak. Udało jej się przetrwać śmierć ojca i moje dojrzewanie. - Założę się, że jako nastolatek byłeś prawdziwym potworem. - I nadal jestem? Przyglądała się mu przez moment, zanim powiedziała cicho: - Niektórzy tak właśnie mówią. - Na przykład kto? Czując się niezręcznie, wymigała się od odpowiedzi, sięgając po piwo. - Lepiej pojadę do hotelu. The Lodge może mieć dzisiaj pełno gości. Beck chwycił ją pod ramię, prowadząc po nierównym gruncie w stronę samochodu. Po raz pierwszy nie sprzeciwiła się temu gestowi. - To, czy w hotelu są wolne pokoje, zależy od ligi kręglarskiej - powiedział. - Ligi kręglarskiej? - Kiedy mężczyźni grają w kręgle, ich żony spotykają się ze swoimi kochankami. W żadnym lokalnym hotelu nie uświadczysz wtedy wolnego pokoju. - Otworzył dla niej drzwi do pikapu. Sayre odwróciła się i spojrzała na niego. - A co z nocami, gdy kobiety grają w kręgle? - To samo. Wszystkie pokoje w hotelach są zarezerwowane, ponieważ mężczyźni zabawiają się w nich ze swoimi przyjaciółkami. Dziś jednak jesteś bezpieczna. Tej nocy nikt nie gra w kręgle z wyjątkiem Rycerzy Kolumba[Katolicka organizacja męska o profilu rodzinnym]. - Katolickie kobiety nie mają romansów? - Po prostu robią to dyskretnie. Wyjeżdżają w tym celu z miasta. Roześmiała się i wspięła się do szoferki, nieświadoma, jak bardzo sukienka opięła jej pośladki podczas tego ruchu. Pociągające kształty i ani śladu bielizny. W umyśle Becka zawrzało. Stringi. Zalała go fala pożądania. Obszedł półciężarówkę, ocierając rękawem nagle zwilgotniałe czoło. Wsiadł do szoferki i włączył silnik. - W jaki sposób stałeś się posiadaczem tak cennych wiadomości o cudzołożnych obyczajach mieszkańców Destiny? - To część mojej pracy. - Zawrócił szerokim łukiem i skierował samochód na wąską ścieżkę prowadzącą do autostrady. Otaczała ich nieprzenikniona czerń lasu. - Rozumiem. - Dowiadujesz się o ludziach różnych rzeczy, z kim sypiają, ile piją, jakie są ich słabe punkty, żeby potem Huff mógł to wykorzystać przeciwko nim. - W twoich ustach brzmi to tak, jak gdyby to był szantaż. - A nie jest? Spojrzał na nią zawiedziony.
- Twoim zdaniem nie jestem odpowiednio ubrana.
To jednak nie koniec moich pechowych przygód związanych z tajemniczą przesyłką. Jak już wspomniałem,


- Radziłeś się kogoś?

kwiatem...
dlatego, że poczuwam się do odpowiedzialności.
- I zostawisz mnie samą?

- Wybacz. - Odwrócił się gwałtownie, podszedł do drzwi i otworzył je tak szybko, że Dominik aż odskoczył.

rozpaczą na twarzy.
Tak jak w czasie tamtego spotkania, Woodrow i Rory
Adres IP, który wyszedł tu na jaw, należy moim

- Co o tym myślisz? - zagadnął Mark.

adoptowanego dziecka, zatrzymując
- On się nie pojawił?
- Ależ ja ciebie bardzo lubię - zaprotestował Nikos.